Strona Główna Wirtualnej Polski

Elsie i Domenic Cook - dom jest tam, gdzie zaparkujesz

Osób, które przestały jedynie marzyć o podróżowaniu i skończyły traktować je w kategoriach odległej perspektywy, nie brakuje. Ale sztuką jest zrobienie tego w taki sposób, by piękna przygoda nie zrujnowała naszych finansów. Jednym z najlepszych sposobów jest zainwestowanie we własny pojazd. Elise i jej mąż Domenic zdecydowali się skorzystać z takiego rozwiązania i kupili wóz typu kamper. Ale nie żadne nowoczesne cudo, tylko mającego swoje lata busa. To wystarczyło, by całkowicie odmienić życie.

"Dom jest tam, gdzie zaparkujesz" - te właśnie słowa stały się dewizą pochodzącej z Australii pary. Żadne z nich nie przekroczyło jeszcze "trzydziestki", a mimo to już od dawna doskonale wiedzieli, co chcą w życiu robić. 26-letnia Elise i 29-letni Domenic nie chcieli wieść nudnego, konwencjonalnego żywota. Woleli dowiedzieć się, co to znaczy mieć świat na wyciągnięcie ręki. Podjęcie decyzji nie zajęło im wiele czasu, a do osiągnięcia pełni szczęścia nie trzeba im było wiele. W 2015 r. kupili wysłużonego, ale mającego swój urok volkswagena, spakowali walizki i ruszyli w drogę. Dziś twierdzą, że to, co ich spotyka na co dzień, mocno przekroczyło ich oczekiwania. Tłumaczą, że każdy ich dzień w podróży przepełniony jest magią. Ich poczynania śledzą na bieżąco za pośrednictwem mediów społecznościowych dziesiątki tysięcy internautów.

- Nasz dom jest na kółkach. Ma na imię Scout. Jest w nim wszystko, czego potrzebujemy. Właściwie żyjemy w drodze. Przynajmniej przez kolejny rok nie będziemy mieli własnej toalety. Ale i tak nie moglibyśmy być szczęśliwsi - przyznaje dziś Elise Cook.

Para, która na co dzień prowadzi małą winiarnię, na początku chciała po prostu przeżyć przygodę. Podróżowanie kamperem po Australii było zajęciem "po godzinach". Nie zdawali sobie sprawy, że to wszystko tak szybko pochłonie ich bez reszty. Objazd Australii oraz wszystkie zajęcia związane z wyprawą stały się teraz w ich życiu priorytetem. Prowadzony przez nich blog, na którym znaleźć można informacje o kolejnych odwiedzanych przez nich miejscach, szybko stał się również częścią firmowego serwisu ich winiarni. I na blogu, i na Instagramie para publikuje setki zdjęć zrobionych przez Elise. To zapis wyjątkowych chwil, jakie dotąd przeżyli podczas swojej eskapady. 26-latka nie ukrywa, że fotografowanie to kolejna jej wielka pasja. Kiedy tylko nadarza się okazja, łapie za aparat i uwiecznia moment. Jak podkreśla, wszystko dzieje się spontanicznie, bo tylko w taki sposób można uchwycić magię chwili.

Elise i Domenic przyznają, że wyjątkowa historia kryje się nie tylko za ich zdjęciami, ale również za wyprodukowanym w 1972 r. samochodem, który stał się ich nowym domem, środkiem lokomocji i właściwie kluczem do szczęścia. Wcześniej należał on do innej pary, która także realizowała marzenia o podróżach i przemierzała nim m.in. Europę czy Afrykę Południową. Potem ona odeszła, a wdowiec chciał, aby pojazd przysłużył się komuś innemu. Dlatego zdecydował się go sprzedać młodym Australijczykom za połowę ceny, ale pod jednym warunkiem. - Obiecajcie mi, że wyruszycie na przygody, tak jak wcześniej robiłem to ja i moja żona - powiedział do nich staruszek, który miał też kilka innych ofert kupna samochodu od kolekcjonerów, ale wolał go sprzedać za bezcen, mając jednocześnie gwarancję, że samochód pozostanie na trasie. Młode małżeństwo obiecało dotrzymać słowa, choć przyznają, że na początku nie mieli pojęcia, że tak szybko uzależnią się od przygody.

Ale wyprawa oraz pochodzący z niej zapis są niezwykłe z jeszcze jednego powodu. W skondensowanej postaci pokazują najlepsze rzeczy, jakie ma do zaoferowania Australia. Na blogu oraz Instagramie Elsie i Domenica znaleźć można kadry pochodzące z największych australijskich metropolii, takich jak Sydney, ale również z tamtejszych bezdroży i te prezentujące zachwycającą przyrodę.

Dziś para twierdzi, że podróżowanie bardzo zmieniło ich życie. Nie tylko uzależnili się od bycia w drodze czy od poznawania nowych miejsc. Podróż bardzo pozytywnie wpłynęła też na ich związek, który nigdy wcześniej nie miał się lepiej.

- Życie w drodze działa na nas znakomicie. Nigdy nie czuliśmy, byśmy mieli więcej czasu. To nas bez przerwy inspiruje - mówi Elise, dziś z uśmiechem wspominając obawy i lęki, które poprzedzały ich wielką podróż. - We wszystkim, czego doświadczamy w trasie, jest niesamowite poczucie wolności. Uwidacznia się zwłaszcza, gdy budząc się każdego dnia, podziwiamy inny horyzont.
A pieniądze? Małżeństwo twierdzi, że nigdy nie wydawali ich mniej. Teraz oszczędzają, bo nie płacą za wynajem mieszkania. Pieniądze przeznaczają wyłącznie na paliwo oraz jedzenie.

Planujesz wakacje autem? Zobacz, jak bezpiecznie przewozić dziecko:

Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić