Manipulował i straszył klientów. Szokujące zeznania sprzedawcy kredytów

W zaledwie 35 minut były pracownik banku oferującego kredyty frankowe wsypał całe środowisko doradców finansowych oraz same instytucje finansowe. Podczas procesu pomiędzy bankiem, a klientem, posiadaczem kredytu frankowego, ujawnił kulisy transakcji. Jak manipulował klientami, stosował sztuczki psychologiczne i niemoralne działania, by podpisali umowy - jak się później okazało niekorzystne.

"Zarówno wynagrodzenie moje, jak i banku było dużo wyższe w przypadku przekonania klienta do kredytu indeksowanego do franka szwajcarskiego. Były stosowane standardowe argumenty sugerujące klientowi, aby wybrał kredyt, że jest to dla niego tańsze, że rata jest niższa niż w złotówkach i był cały arsenał argumentów który miał sugerować, że to rozwiązanie jest lepsze" - powiedział sądowi pracownik banku.

Zobacz też: Wzrost stóp procentowych. Bomba kredytowa gorsza od franków?

Zeznania z toczącej się sprawy przeciwko bankowi ujawnił na portalu społecznościowym oraz stronie frankowicz.info jeden z wojujących z bankiem klientów. To dowód na to, że z chęci szybkiego zarobku banki i ich pracownicy wciągali nieświadomych klientów w pułapkę kredytów walutowych. Dzięki ofercie kredytu frankowego bank mógł od razu osiągać spektakularne zyski.

"Polegało to na tym, że 1 mln złotych był kredyt i kurs wynosił 2 zł to bank stosował swoje indywidualne, własne widełki kursu kupna i sprzedaży. Jeśli klient uruchamiał kredyt, to był on przeliczany po kursie kupna, a klient zwracał w ratach po większym kursie [red. sprzedaży] . Spread się zmieniał, stanowił dodatkowy koszt dla klienta rzędu 10 procent. Więc przy kredycie kilkumilionowym był to przychód banku na poziomie kilkudziesięciu tysięcy złotych" - czytamy dalej.

Czytaj dalej
Dwa memy robią furorę w internecie. Oba o Lewandowskim
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić