Monika Hojnisz blisko żółtej koszulki liderki Pucharu Świata. "Nie myślałam o tym. To zdrowe podejście"

Niemal dziesięć lat po tym jak żółtą koszulkę lidera Pucharu Świata założył Tomasz Sikora, blisko podobnego osiągnięcia znalazła się Monika Hojnisz. Polka w sprincie w Pokljuce zajęła 11. miejsce i pozostała jednak na drugim miejscu w "generalce".

- Nie myślałam o tym, co się może stać i uważam, że było to zdrowe podejście – powiedziała Monika Hojnisz. Polka zaczęła starty indywidualne od drugiego miejsca w biegu na 15 km. Od pierwszego w karierze zwycięstwa dzieliło ją naprawdę niewiele. Sama zawodniczka przyznaje, że był taki moment, w którym poczuła się już zwyciężczynią.

- To była dosłownie chwila. Akurat stałam z chłopakami z serwisu pod telebimem i widziałam, że Dzhyma traci. Gdzieś tam jednak z tyłu głowy miałam, że Ukrainki słyną z dobrego finiszu. Dodatkowo miała tę przewagę, że startowała po mnie i znała moje międzyczasy - powiedziała Hojnisz.

Jej celem na sezon 2018/19 była stabilizacja formy. Wcześniej często zdarzało się, że nazajutrz po udanym występie, notowała dużo słabsze rezultaty.

- Dlatego podeszłam do dzisiejszego startu z dystansem. Sama dla siebie potrzebowałam potwierdzenia, że wynik w biegu długim nie był przypadkiem. Nie był to już może tak fantastyczny bieg jak w czwartek, ale wciąż mam prawo być zadowolona. Cieszy mnie zwłaszcza to jak zachowywałam się na strzelnicy. Pracowałam nad każdym kolejnym strzałem. Jakieś zawahania, dłuższe przerwy między strzałami nie wynikały z tego, że coś było nie tak, po prostu wiedziałam, że to nie jest odpowiedni moment na naciśnięcie spustu. Starałam się nie działać automatycznie tylko traktować każdy kolejny strzał jako osobne zadanie. Wszystko robiłam z głową i cieszę się, że emocje nie przeszkodziły w dobrym strzelaniu - relacjonowała po biegu Hojnisz.

Czytaj dalej
Polak cudem przeżył wojnę na wakacjach. "Kule latały nam nad głowami"
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić