Wspaniałe powietrze

Justyna Kowalczyk: Duża sztuka samotności

Po 20 latach w rozjazdach największą pokusą jest własny dom. Nie mam noża na gardle. Nie muszę gonić, by zarabiać. Kolejne medale też się już nie zdobędą. Może warto się zatrzymać i zobaczyć, jak wygląda normalne życie? - mówi Justyna Kowalczyk.

Paweł Kapusta: Spełnia się pani w tym, co teraz robi?

Justyna Kowalczyk:


Nie mam poczucia straconego czasu. Zamknęłam jeden etap życia, rozpoczęłam kolejny. Nie mam teraz wielkiej pokusy, by nagle mieć piątkę dzieci, męża, chodzić na ósmą do kościoła, stać w pierwszym rzędzie i pokazywać, jaką jestem szczęśliwą rodzicielką. Gdybym miała taką pokusę, zrobiłabym to już kilka lat temu.



Nie mam noża na gardle. Nie muszę gonić, by zarabiać. Kolejne medale też się już nie zdobędą. Może warto się zatrzymać i zobaczyć, jak wygląda normalne życie? Gdy nie działasz pod przymusem oczekiwań, super jest zwolnić i zobaczyć, jak wygląda świat bez gonitwy.

Sport wiele pani zabrał?

Nie byłam na pogrzebie mojego dziadka. Nie byłam na weselu najbliższej przyjaciółki. Chrzcinach, komuniach, urodzinach, rocznicach…

ZOBACZ WIDEO "Druga połowa" odc. 10: Legia i Lechia nie chcą mistrzostwa? [cały odcinek]

Czytaj dalej
Zimny prysznic na głowy kibiców po meczu Polaków z Belgami
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić