Były kierowca nie zostawia suchej nitki na F1. "To absurd i coś śmiesznego"

Nie wszystkim podoba się kierunek, w którym zmierza Formuła 1. Jarno Trulli uważa, że na przestrzeni ostatnich lat jakość ścigania znacząco się pogorszyła. - Jest mi z tego powodu niezmiernie przykro - stwierdził Włoch.

Jarno Trulli to kawał historii Formuły 1. Włoch ma na swoim koncie ponad 250 występów w królowej motorsportu, a po raz ostatni w F1 mogliśmy go oglądać przed siedmioma laty. 44-latek nie ukrywa jednak, że obecnie nie musi się już ścigać, bo rywalizacja stała się nudna i przewidywalna.

- Czym stała się Formuła 1? Czy zdajecie sobie sprawę, że kierowcy podczas wyścigu w Singapurze byli o 10-12 sekund wolniejsi na okrążeniu od wyniku dającego pole position? To absurd i coś śmiesznego zarazem. Wyobrażam sobie jakie obrzydzenie czują tacy zawodnicy jak Raikkonen, Alonso, Hamilton czy Vettel. Przecież oni doskonale znają smak tej poprzedniej F1, w której mieliśmy prawdziwe ściganie - stwierdził Trulli.

Włoch, który w trakcie swoje kariery zdobywał punkty m.in. dla Toyoty i Renault, tęskni za dawnymi czasami. - Wtedy F1 polegała na tym, że jechało się na limicie od początku do końca. Teraz musisz dbać o zużycie opon czy paliwa. Jeśli ktoś szybko nie zainterweniuje, to zmiany mogą być nieodwracalne i już nie naprawimy F1. Jest mi z tego powodu niezmiernie przykro. Kocham ten świat, poświęciłem mu tak wiele w życiu, a teraz to wszystko jest niszczone - dodał Trulli.

Czytaj dalej
Zaskakujący pomysł ws. wolnego w Wigilię. Polakom się nie spodoba
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić