Kalendarz F1 nie rozrośnie się. Nieatrakcyjne wyścigi pożegnają się z mistrzostwami

W roku 2020 do Formuły 1 dołączy Wietnam, w kolejce czekają Miami i Holandia. Istnieje ryzyko, że kalendarz mistrzostw świata rozrośnie się do niebotycznych rozmiarów. Chase Carey zapewnia, że do niczego takiego nie dojdzie.

W środowisku Formuły 1 trwa dyskusja na temat tego, z ilu wyścigów powinien składać się sezon królowej motorsportu. Ostatnie zapowiedzi szefów Liberty Media wskazują na to, że rywalizacja może być rozciągnięta aż na 25 Grand Prix. Niektórzy, jak chociażby Lewis Hamilton, krytykują ten pomysł.

Spokojnie do spekulacji podchodzi Chase Carey. Szef F1 zapewnił, że nikt nie chce wydłużać sezonu na siłę. - Zakładamy, że niektóre z obecnych wyścigów trzeba będzie zastąpić. Mam na myśli takie Grand Prix, które odziedziczyliśmy po poprzedniku, gdzie podpisane umowy nie są dla nas korzystne. W ich miejsce pojawią się wyścigi, które będą zapewniać nam lepsze widowiska albo większe dochody - stwierdził Carey.

Carey podkreślił, że F1 będzie w najbliższych latach podążać we właściwym kierunku. - Ekspansja kalendarza będzie skromna. Jesteśmy jednak podekscytowani nowymi możliwościami, lokalizacjami w innych częściach świata. Każdy wyścig musi być świetnym przeżyciem dla kibiców, będąc równocześnie atrakcyjną ofertą biznesową - dodał Brytyjczyk.

Czytaj dalej
Kilka tygodni i mit padł. A teraz został strach
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić