Wspaniałe powietrze

F1: były kierowca ostrzega Ferrari. Szef włoskiego zespołu potrzebuje wsparcia

Mattia Binotto łączy funkcje szefa i dyrektora technicznego Ferrari. Na dłuższą metę może się to okazać fatalnym rozwiązaniem. - Nie może poświęcać zbyt wiele czasu na gierki polityczne - twierdzi Gerhard Berger, były kierowca włoskiego zespołu.

W zeszłym roku Mattia Binotto był dyrektorem technicznym Ferrari. Włoch popadł jednak w konflikt z szefem zespołu Maurizio Arrivabene, co ostatecznie doprowadziło do zmian na najwyższym szczeblu. Arrivabene został zwolniony, a Binotto otrzymał awans.

Stajnia z Maranello nie poszukała nowego dyrektora technicznego, więc Binotto piastuje oba najważniejsze stanowiska w firmie. Oznacza to dla niego ogrom pracy, a sytuacja Ferrari nie jest łatwa, bo ekipa nie wygrał ani jednego z trzech dotychczasowych wyścigów F1.

Czytaj także: Kibice oczekują prawdy o kulisach F1

- W Red Bullu masz geniusza technicznego w postaci Adriana Neweya, zdolnego szefa Christiana Hornera i doradcę w postaci Helmuta Marko. W Mercedesie jest utalentowany Toto Wolff, który może liczyć na eksperta od silników Andy'ego Cowella. Do tego jest Niki Lauda, który akurat w tej chwili wraca do zdrowia - wylicza na łamach "Motorsportu" Gerhard Berger, były kierowca włoskiego zespołu.

Czytaj dalej
"Rządy krasnoludków". Konsternacja w studiu. Polityk PiS w akcji
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić