Wspaniałe powietrze

Łukasz Kuczera: Niki Lauda potrafił oszukać śmierć. Austriak zostawia po sobie pustkę (komentarz)

Wszyscy w padoku F1 czekali na powrót Nikiego Laudy. Miał z powrotem skopać tyłki rywalom, jak mówili w Mercedesie. Zwyzywać w ostrych słowach, gdyby nie szło jego zespołowi. Wiemy już, że do tego nie dojdzie. Wielki mistrz F1 odszedł w wieku 70 lat.

Heros. To pierwsze określenie, jakie ciśnie się na usta na myśl o Nikim Laudzie. Większość fanów Formuły 1 ma w pamięci wypadek Austriaka z Nurburgringu z 1976 roku, gdy został na dłuższą chwilę w płonącym samochodzie. Udało się go uratować, choć doznał rozległych oparzeń ciała.

Lauda się nie poddał. Mimo poważnych obrażeń, wrócił do ścigania już kilka tygodni później. Gazety pisały wtedy, że gdy zakładał kominiarkę pod kask, to krew z ran na twarzy wsiąkała w materiał. Austriak był zdeterminowany, by jak najszybciej wrócić do ścigania, choć ostatecznie w dramatycznych okolicznościach przegrał tytuł z Jamesem Huntem… o punkt.

Czytaj dalej
Katarzyna Lubnauer gościem programu "Tłit"
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić