F1: Grand Prix Monako. Ferrari wytłumaczyło się z blamażu. "Dokonaliśmy błędnego osądu"

Ferrari przyznało się do błędu ze strategią Charlesa Leclerca w kwalifikacjach do Grand Prix Monako. Włosi uznali, że podjęte ryzyko "nie było warte zachodu". Monakijczyk zajął dopiero 16. pozycję w czasówce i nie przebrnął przez Q1.

Charles Leclerc został największym przegranym kwalifikacji do Grand Prix Monako. Kierowca Ferrari liczył na dobry wynik przed własną publicznością, a kiepska strategia zespołu pozbawiła go na to szans. 21-latek w Q1 pozostał w garażu, bo ekipa była przekonana, że jego czas jest wystarczająco dobry, by awansować do Q2.

- Dokonaliśmy błędnego osądu - stwierdził na łamach "Motorsportu" Mattia Binotto, szef Ferrari.

Czytaj także: Leclerc domaga się wyjaśnień od Ferrari

Binotto w rozmowie z dziennikarzami powiedział, że Ferrari jest w kiepskiej sytuacji w mistrzostwach, a strata względem Mercedesa i Red Bull Racing sprawia, że zespół musi mocniej ryzykować. - Podjęliśmy pewne ryzyko, aby ich złapać - dodał.

ZOBACZ WIDEO "Druga połowa". Legia straciła swój największy atut. "Nie udało się zamieść problemów pod dywan"

Pozostawienie Leclerca w boksach miało pomóc Monakijczykowi w zaoszczędzeniu kompletu opon. - Obliczamy czas na podstawie tego, co dzieje się na torze, w oparciu o sektory innych kierowców. Kiedy dokonujemy takiej symulacji, to dodajemy jakiś margines błędu. Jest on na tyle duży, że uwzględnia jakieś anomalie w kwalifikacjach. Wydarzenia z soboty pokazują jednak, że ten margines jest niewystarczający - stwierdził.

Czytaj dalej
Himalaista zdradził kulisy szalonego wyczynu Bargiela
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić