Wspaniałe powietrze

F1: Grand Prix Monako. Lewis Hamilton wygrał dla Nikiego Laudy. "Uznałem, że dojadę jako pierwszy albo się rozbiję"

Uznałem, że dojadę pierwszy albo się rozbiję - powiedział Lewis Hamilton po Grand Prix Monako. Brytyjczyk od połowy wyścigu, wskutek błędnej strategii zespołu, miał spore problemy z oponami. Dowiózł jednak wygraną do mety.

Lewis Hamilton ruszał do wyścigu o Grand Prix Monako z pole position i przewodził stawce, ale wczesny wyjazd na tor samochodu bezpieczeństwa sprawił, że Mercedes wezwał swojego kierowcę na zmianę opon. Wtedy też założono mu ogumienie z pośredniej mieszanki.

Hamilton na tych oponach musiał pokonać dystans aż 67 okrążeń. Tymczasem już po kilkunastu "kółkach" ich stan pozostawiał sporo do życzenia. Sytuacji nie ułatwiał fakt, że jadący za Brytyjczykiem rywale korzystali z twardego ogumienia, znacznie trwalszego. Doprowadziło to 34-latka do frustracji.

Czytaj także: Perez mógł potrącić funkcyjnych

- Nie wiem, co wy myśleliście, gdy zakładaliście te opony - mówił Hamilton przez radio.

Mimo zaciekłych ataków Maxa Verstappena w końcówce wyścigu, Hamilton dowiózł wygraną do mety. - Nawet nie pomyślałem o tym, by zjechać na kolejny pit-stop. Kilka lat temu byłem w Monako na prowadzeniu i zjechałem do alei serwisowej. Straciłem tak zwycięstwo. Dlatego nauczyłem się na własnej skórze, że taka zagrywka nic nie da - powiedział "Motorsportowi" kierowca Mercedesa.

Czytaj dalej
Zimny prysznic na głowy kibiców po meczu Polaków z Belgami
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić