Wspaniałe powietrze

Komu było łyso, czyli Cisowianka Mazovia MTB Marathon w Mławie

Dreszczyk podczas przejazdu skarpą nad Zalewem Ruda, czysta radość podczas jazdy odcinkami MTB XC czy wreszcie upór przy wspinaniu się na Łysą Górę. Wrażeń podczas niedzielnego maratonu Cisowianka Mazovia MTB Marathon w Mławie nie brakowało.

Gdy w południe dyrektor sportowy zawodów, Cezary Zamana, dał sygnał do startu, peleton nie potrzebował wiele czasu, by się rozpędzić. Kolarze wypadli ze stadionu Miejskiego Ośrodku Sportu i Rekreacji z dużą prędkością i z jeszcze większą chęcią stawienia czoła rozlicznym niespodziankom na trasie. W peletonie trzeba było też wywalczyć sobie dobre miejsce i nie dać się zepchnąć do tyłu: taką strategię wymuszały wąskie ścieżyny oplatające Zalew Ruda czy późniejsze single tracki. Ci, którzy za pomocą łokci lub sprytu nie przedarli się do czołówki, swoje straty musieli nadrabiać na szerszych fragmentach, by dogonić czołówkę. Utracone na sprint siły dało się odczuć podczas finałowych sekcji maratonu, gdy pośród ciemnego lasu trzeba było się wspinać na Łysą Górę.

Po drodze był jeszcze odcinek specjalny Continental, będący jednym z najbardziej wymagających fragmentów. Do pokonania go w jak najkrótszym czasie zachęcał bon zakupowy ufundowany przez tę niemiecką markę.

Czytaj dalej
"Rządy krasnoludków". Konsternacja w studiu. Polityk PiS w akcji
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić