Niebezpieczna sytuacja na skoczni w Predazzo. Mistrz olimpijski uderzył w kamerę

O sporym szczęściu może mówić kombinator norweski Joergen Graabak. - To najniebezpieczniejsza rzecz, jaką doświadczyłem na skoczni narciarskiej - przyznał Norweg.

Joergen Graabak ruszył z belki na skoczni w Predazzo po zapaleniu się zielonego światła. Kamera, która robi zbliżenia na siedzących zawodników, nie została jednak odsunięta w odpowiednim momencie i Norweg uderzył w nią barkiem.

- To najniebezpieczniejsza rzecz, jakiej doznałem na skoczni narciarskiej. Widziałem, że mam kamerę przed sobą i zdałem sobie sprawę, że jest za blisko. Starałem się ją ominąć. Przesunąłem się w prawo najmocniej jak to możliwe, ale nie uniknąłem zderzenia - wyjaśnił wściekły dwukrotny mistrz olimpijski.

Kombinator ostatecznie zdołał wykonać swoją próbę. Sytuacja byłaby znacznie gorsza, gdyby przewrócił się na rozbiegu bądź doszłoby do uszkodzenia gogli. - To katastrofa. To mogło być bardzo groźne. Na szczęście nie jest kontuzjowany - dodał menadżer narodowej reprezentacji Norwegii, Kristian Hammer.

Czytaj dalej
Piękne przemówienia ku czci Pawła Adamowicza
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić