Potrzebowali takiego strzelca. Wielka dziura pod koszem Spójni Stargard

Beniaminek Energa Basket Ligi w 2. kolejce zaprezentował się zdecydowanie lepiej niż na inaugurację. Spójni Stargard bardzo pomógł Byron Wesley. Większy problem trener Krzysztof Koziorowicz ma w strefie podkoszowej.

Amerykanin w meczu z Kingiem Szczecin (64:95) zagrał tylko przez siedem minut. W tym czasie oddał jeden rzut. Zdobył trzy punkty. Wystarczył jednak tydzień żeby wkomponował się w nowy zespół. W niedzielnym pojedynku z Treflem Sopot (76:82) wyszedł w pierwszej piątce. Od początku był aktywny. Z 19 punktami został najlepszym strzelcem Spójni Stargard. Co ważne miał dobrą selekcję rzutów, bo trafił 7/12.

- W porównaniu z poprzednim meczem spisaliśmy się zdecydowanie lepiej. Zaczęliśmy całkiem dobrze. Później mieliśmy dużo gorsze momenty, ale jestem dumny z zespołu, że walczyliśmy do końca. Zbliżyliśmy się do przeciwnika. Mam nadzieję, że w kolejnych tygodniach będziemy nadal zmierzać w dobrą stronę - mówi Byron Wesley, któremu łatwiej było odnaleźć się w Energa Basket Lidze, bo w sezonie 2016/2017 występował w MKS-ie Dąbrowa Górnicza.

- Jestem podekscytowany z powodu powrotu do Polski. Kilka miejsc znam z mojego poprzedniego pobytu. Czuję się komfortowo, bo znam ligę. Grałem w Polsce prawie cały sezon - dodaje obwodowy koszykarz Spójni Stargard.

Czytaj dalej
Wyższe zarobki. Prezydent Duda przedstawia swoją koncepcję
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić