Kamil Łączyński błysnął w Hali Mistrzów. "Moja skuteczność jeszcze wróci"

W sobotę Anwil Włocławek rozbił na własnym parkiecie HydroTruck Radom 97:73. Aż sześciu zawodników gospodarzy rzuciło w tym meczu więcej niż 10 punktów, do tej grupy należał kapitan mistrzów Polski, Kamil Łączyński.

Huśtawka formy we Włocławku

Kamil Łączyński w sobotę przypomniał wszystkim kibicom, że wciąż potrafi grać skutecznie. Choć jeden mecz to za mało na oceny, to rozgrywający mistrzów Polski momentami przypominał zawodnika, który w czerwcu bombardował Arged BM Slam Stal Ostrów Wielkopolski trójkami, prowadząc zespół do drugiego złotego medalu w historii. "Łączka" w sobotę do 11 punktów dołożył 5 zbiórek i 5 asyst, a wysoka wygrana pozwoliła choć trochę zapomnieć o przegranej z AZS-em Koszalin tydzień wcześniej.

- Myślę, że tamten mecz to nie był wypadek przy pracy. Po prostu zagraliśmy wtedy źle, nie realizowaliśmy tego, co sobie zaplanowaliśmy przed meczem. Graliśmy taką koszykówkę, jaką AZS chciał - niepoukładaną, rwaną, szarpaną, a nie naszą, "Anwilową". Może to nie zabrzmi dobrze, ale czasami takie mecze są po prostu potrzebne. Na wideo oglądaliśmy, jak ten mecz wyglądał i gdy zobaczyliśmy, jak fatalnie się prezentowaliśmy, to aż chciało się płakać - mówił kapitan Anwilu Włocławek.

Czytaj dalej
O co może chodzić? Trump w Polsce ogłosi "coś ważnego"
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić