Widmo spadku mocno zajrzało im w oczy. Marcin Stefański: Musimy zacząć się modlić

Nasze szanse na utrzymanie znacznie zmalały. Musimy zacząć się modlić - twierdzi trener Trefla Marcin Stefański. Wtóruje mu koszykarz Piotr Śmigielski: - Pozostało nam liczyć na innych. Spadek sopocian do I ligi będzie ogromną sensacją.

Sobotni mecz z Kingiem Szczecin anonsowaliśmy jako spotkanie "o być albo nie być" dla Trefla Sopot w Energa Basket Lidze.

Trener Marcin Stefański przed rozpoczęciem spotkania podkreślał, że jeśli sopocianie odniosą dwa zwycięstwa, to pozostaną w elicie na kolejny sezon.

W sobotę przeciwko szczecinianom Trefl zagrał jednak bardzo słabo. To rywale cały czas kontrolowali mecz, dowożąc sukces do końcowej syreny (88:82). Sopocianie nie mieli pomysłu na zatrzymanie Martynasa Sajusa, który wywalczył 22 punkty, trafiając 11 z 12 rzutów z gry.

ZOBACZ WIDEO Serie A: Znaczące potknięcie AC Milan. Piątek centymetry od asysty [ZDJĘCIA ELEVEN SPORTS]

- Rywale byli od nas zdecydowani lepsi w każdej rubryce statystycznej, mimo że końcowy wynik nie do końca to pokazuje. Przegraliśmy także zbiórkę, która była naszą domeną dotychczas i z niej czerpaliśmy dużo energii. Mieliśmy więcej strat, graliśmy niedokładnie, nie wracaliśmy do obrony. Z nikim w lidze byśmy nie wygrali, jeśli tracimy po ofensywnych zbiórkach rywali i z szybkiego ataku 40 punktów - narzekał na postawę swojego zespołu trener Trefla.

Czytaj dalej
Premiera programu #Newsroom. Zobacz cały odcinek
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić