EBL. Anwil Włocławek pod ścianą. Igor Milicić: Zabrakło zespołowości

W pojedynkę nie wygramy z Arką. Nie może być tak, że jeden zawodnik ma 8 asyst, a poza tym nikt nie oddaje piłki - powiedział po przegranym spotkaniu z Arką (65:78) Igor Milicić. Jego Anwil przegrywa w półfinale już 0:2 i stoi pod ścianą.

Sobotnie spotkanie miało kompletnie inny przebieg niż czwartkowe zawody, które Arka Gdynia rozstrzygnęła dopiero w samej końcówce (94:91).

Drugi mecz w serii półfinałowej przez 30 minut był szalenie wyrównany. Drużyny punktowały, wyprowadzały ciosy, ale nikomu nie udało się odskoczyć na większą różnicę punktową.

Trenerzy jak szachiści manewrowali, dokonywali zmian, próbując zaskoczyć rywali. - To był typowy mecz fazy play-off. Dużo walki na boisku, dużo chęci - mówił po spotkaniu Igor Milicić.

ZOBACZ WIDEO Kwolek o Leonie w reprezentacji Polski. "Sporo mogę się od niego nauczyć"

Kluczowa dla losów spotkania była końcówka trzeciej kwarty. Anwil prowadził siedmioma punktami (46:39) i wydawało się, że złapał swój rytm, ale to było tylko złudzenie. Arka rozpędziła się i rozpoczęła kanonadę z dystansu. Gdynianie od tego momentu trafili aż siedem "trójek" (w całym meczu 11).

Trener Milicić narzekał po meczu na brak zespołowości. Włocławianie grali indywidualnie, próbując w pojedynkę pokonać Arkę. Zanotowali tylko 28-procentową skuteczność z gry. Do tego przestrzelili kilka rzutów wolnych (18/26).

Czytaj dalej
Niespodziewany atak na PiS. Wszystko przez sondaż
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić