Wspaniałe powietrze

Nie ma mocnych na Warriors! Curry wprowadził mistrzów NBA do wielkiego finału!

Golden State Warriors po dogrywce pokonali Portland Trail Blazers 119:117 i awansowali do wielkiego finału NBA. Tam spotkają się z lepszym z pary Milwaukee Bucks - Toronto Raptors.

Cztery mecze i cztery zwycięstwa obrońców tytułu. Golden State Warriors nie pozostawili złudzeń, kto w tej serii był lepszy. Choć w ostatnim spotkaniu do rozstrzygnięcia potrzebna była dogrywka, to w przekroju całej rywalizacji podopieczni trenera Kerra byli zespołem o klasę lepszym. Co ważne: sukces ten został osiągnięty bez trzech kluczowych zawodników: Kevin Durant, DeMarcus Cousins i Andre Iguodala - wszyscy nadal pozostają kontuzjowani.

Blazers po raz trzeci w tej serii mieli kilkunastupunktową przewagę, której nie zdołali utrzymać. W końcówce trzeciej kwarty gospodarze prowadzili 95:78, jednak ostatnie słowo, jak zwykle, należało do koszykarzy z Oakland. Stephen Curry skompletował triple-double w postaci 37 punktów, 13 zbiórek i 11 asyst, podobnie jak Draymond Green - 18 punktów, 14 zbiórek i 11 asyst. To pierwszy przypadek w historii play-off, kiedy dwóch graczy z tej samej drużyny notuje takie osiągnięcie.

Curry wziął się za odrabianie strat, trafiając trójki. Jedna z nich mogła dać zwycięstwo już w regulaminowym czasie gry, ale snajper GSW popełnił błąd kroków. Wyręczył go w dogrywce Green, którego celna próba z dalekiego dystansu na 40 sekund przed końcową syreną okazała się zwycięska.

Czytaj dalej
Wyleczyła kompleksy. Pomogła jej kontrowersyjna rola
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić