EBL. Jarosław Zyskowski: Nie warto nas przedwcześnie skreślać

Rok temu było 2:1 dla Stelmetu i też nas wszyscy skreślali. Teraz przy 2:0 dla Arki było podobnie. Po raz kolejny udowadniamy niedowiarkom, że nie warto nas przedwcześnie skreślać - mówi Jarosław Zyskowski, koszykarz Anwilu Włocławek.

- Mówiłem, że będzie piąty mecz - przyznaje z uśmiechem na twarzy Jarosław Zyskowski, koszykarz Anwilu, który nie stracił wiary w zespół nawet przy wyniku 2:0 dla Arki.

Włocławianie podnieśli się. Wygrali dwa mecze w Hali Mistrzów i doprowadzili do remisu w serii półfinałowej, która rozgrywana jest do trzech zwycięstw.

Zyskowski jednocześnie przypomina to, co działo się w zeszłym sezonie. Wtedy włocławianie byli jeszcze w trudniejszej sytuacji, bo nie dość że po czterech meczach przegrywali 1:2 ze Stelmetem Eneą BC, to na dodatek czwarte spotkanie było rozgrywane na terenie ówczesnego mistrza Polski.

Podopieczni Igora Milicicia pokazali ogromny charakter, bo najpierw wygrali w Zielonej Górze, a następnie u siebie we Włocławku i awansowali do wielkiego finału, w którym okazali się lepsi od BM Slam Stali Ostrów Wielkopolski.

- Rok temu było 2:1 dla Stelmetu i też nas wszyscy skreślali. Teraz przy 2:0 dla Arki było podobnie. Po raz kolejny udowadniamy niedowiarkom, że nie warto nas przedwcześnie skreślać - mówi Zyskowski.

Czytaj dalej
Niespodziewany atak na PiS. Wszystko przez sondaż
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić