Atak w Nowej Zelandii. Konrad Bukowiecki: Mogłem być w pobliżu. To przerażające

Konrad Bukowiecki był w Christchurch w chwili ataku na meczety. Polakowi nic się nie stało. O strzelaninie dowiedział się z internetu. Przeraża go jednak to, że mógł być w pobliżu tragicznych wydarzeń.

Polski kulomiot do Nowej Zelandii wyjechał na zaproszenie mistrza świata Tomasa Walsha. Mieszka u niego w domu, kilka kilometrów od miejsca ataku. W wyniku strzelaniny zginęło co najmniej 49 osób, ponad 50 zostało rannych.

Sprawca ataku za pomocą kamerki transmitował wszystko w internecie . - Widziałem ten film. Jest przerażający. On nie patrzył do kogo strzela, wszedł do meczetu i po prostu zaczął strzelać do wszystkich - powiedział Konrad Bukowiecki w rozmowie z serwisem natemat.pl.

Polak wieczór spędził w domu. Wraz ze znajomymi mieli wyjść do restauracji w centrum Christchurch, gdzie mieli zarezerwowany stolik. Spotkanie zostało odwołane. Dla mieszkańców to duży szok. Premier Nowej Zelandii Jacinda Ardern na wieść o ataku mówiła, że to najczarniejszy dzień w historii kraju.

ZOBACZ WIDEO Skandaliczny transparent na stadionie Lechii. "Jest delegat PZPN, jest obserwator. Nikt nie zareagował!"

Czytaj dalej
Miłość w kobiecym więzieniu. "Z potrzeby bliskości wchodzą w związki"
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić