LE: dwa oblicza Arsenalu i aż sześć goli na Emirates

Po koszmarnej pierwszej połowie, w drugiej Arsenal FC przypomniał sobie na czym polega futbol i pewnie pokonał Worsklą Połtawę 4:2.

Emirates Stadium w Londynie w czwartkowy wieczór świecił pustkami. Słaba to renoma dla Liga Europy, ale tym, którzy darowali sobie oglądanie meczu na żywo trzeba po pierwszej połowie oddać, że mieli nosa. Niestety pozostanie w domu wydawało się dobrym wyborem. Lepiej było zaoszczędzić trochę funtów niż patrzeć na to co przez 45 minut wyczyniali piłkarze obu drużyn. Po Worskliej Połtawie nikt nie spodziewał się fajerwerków, ale Arsenal miał zagrać szybko, z polotem i bez większych problemów strzelić kilka goli. No właśnie, miał.
Był to przykład futbolu na nie. Spokój pod bramkami, mało akcji, za to dużo autów i podań do bramkarzy. Na futbolowym bezrybiu wyróżniał się jedynie dynamiczny Alex Iwobi. Nigeryjski skrzydłowy próżno szukał wsparcia, a gdy połapał się, ze na kolegów nie ma co liczyć szarpał w pojedynkę, najczęściej lewą stroną. Po jego podaniu wzdłuż pola karnego jedynego gola w pierwszej połowie zdobył Pierre-Emerick Aubameyang. Winą za stratę bramki obarczyć trzeba Dmytro Krawczenkę, którego lekkomyślne celowe przepuszczenie piłki uruchomiło zabójczą kontrę gospodarzy.
W przerwie Unai Emery obudził swój zespół. Druga połowa była nieporównywalnie lepsza od pierwszej. Worskla grała swoje, ale Arsenal był już drużyną usposobioną na tak. Zaczęła się układać współpraca wszystkich formacji i na efekty nie trzeba było długo czekać.

Czytaj dalej
Zdumiewający pomysł ws. prezydent Łodzi. Duda wkroczy do gry? Stanowcza reakcja polityka
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić