LM: AEK Ateny - z finansowego piekła do raju

W 2013 roku AEK Ateny miał ogromne długi. Upadł i zaczynał od III ligi. Dziś gra w Lidze Mistrzów, jest stabilny finansowo. A jego charyzmatyczny właściciel liczy na pierwszy w historii awans z grupy.

14 kwietnia 2013 roku. Będący na krawędzi upadku finansowego AEK Ateny przez cały sezon spisywał się fatalnie i po raz pierwszy w historii zagrażał mu spadek. Aby zachować realną szansę na utrzymanie, nie mógł przegrać z Panthraikikosem. Gospodarze przez cały mecz atakowali, jednak nie mogli zdobyć bramki. Zamiast wymarzonego gola, w 87. minucie spotkania Mavroudis Bougaidis trafił do własnej siatki. To był koniec świata dla kibiców, którzy nie wytrzymali. Wściekli wbiegli na boisko, a piłkarze musieli uciekać. Jak się okazało, aż do trzeciej ligi...

Kłopoty z płynnością pieniężną gnębiły ateńczyków od początku XXI wieku. Plan odbudowy grupy przewodniczonej przez byłego gracza Demisa Nikolaidisa pozwolił na chwilę wytchnienia. Ale później problemy wróciły ze zdwojoną siłą. Kiedy więc zespół opuścił szeregi Super League zdecydowano, że zamiast kolejnych prób naprawy, trzeba zbudować wszystko od nowa.

- Pięć lat temu AEK miał ogromne długi, których oszacowanie praktycznie było niemożliwe (pojawiały się nawet kwoty sięgające 180 milionów euro - przyp. red.). Trzeba było działać zdecydowanie. Efektem tych działań było ogłoszenie bankructwa, które uchroniło klub od roszczeń - tłumaczy Leszek Nieużyła, prowadzący portal "Grecka Piłka" . Klub, którego barwy reprezentowało w przeszłości 3 reprezentantów Polski (Mirosław Okoński, Grzegorz Mielcarski i Roger Guerreiro) zaczął więc od trzeciego, półamatorskiego poziomu rozgrywek. Jednak snuł wielkie plany. - Zobaczycie, że 2017 roku zdobędziemy mistrzostwo - zapowiadał z dużą pewnością właściciel Dimitris Melissanidis. Dla 67-latka był to powrót do ukochanej drużyny. W latach dziewięćdziesiątych pełnił bowiem trzykrotnie funkcję prezesa. Później wycofał się z aktywnej pracy dla drużyny.

Czytaj dalej
Wyższe zarobki. Prezydent Duda przedstawia swoją koncepcję
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić