Thiago Cionek: Nie można winić tylko mnie

Wiem, że ludzie będą pamiętali mnie z gola samobójczego. Nie czułem się jednak kozłem ofiarnym w kontaktach ze sztabem czy zawodnikami - mówi Thiago Cionek wspominając mecz z Senegalem na mundialu. Obrońca wrócił do kadry po pięciu miesiącach.

Uraz Kamila Glika sprawił, że Thiago Cionek zagrał w pierwszym składzie na mistrzostwach świata z Senegalem. Teraz dzięki kontuzji tego samego zawodnika Cionek znowu znalazł się w reprezentacji - został powołany awaryjnie. Od spotkania z Senegalem nie zagrał w kadrze minuty. W czerwcu Adam Nawałka wystawił go na wielką próbę, zaufał.  Cionek strzelił gola samobójczego i od tamtego momentu skończył się dla nas mundial. Minęło pięć miesięcy, piłkarz sprawia wrażenie, jakby uporał się z tamtą traumą. Choć tu pytanie, czy faktycznie go to dotknęło. Albo obrońca świetnie się kamufluje, albo faktycznie potraktował to na zasadzie wyjazdu służbowego i słabszego dnia w pracy. Sprawia wrażenie, jakby wymazał to zdarzenie z pamięci.

Obrońca na naszą prośbę wspomina tamte chwile, choć nie wchodzi w szczegóły. Mówi ogólnie, niechętnie wraca do emocji. - To była szybka akcja. Piszczek się poślizgnął, widziałem jak rywal składał się do strzału. Pobiegłem w kierunku Szczęsnego żeby go asekurować, gdyby odbijał piłkę. Niestety, trafiła mnie w nogi i wpadła do naszej bramki. To było niefortunne zagranie, nie miałem czasu na reakcję. Po tej sytuacji nie czułem się usztywniony. Myślałem jedynie, że teraz będzie ciężko, i że miałem pecha. Czy był to mój najgorszy mecz w reprezentacji? Nie zgodzę się. Na pewno najważniejszy. Piłka nożna to jednak nie tenis. Nie można winić, oceniać jednej osoby, bo gra drużyna. Z potencjałem jakim dysponowaliśmy można było odrobić straty - opowiada zawodnik.

Czytaj dalej
"Money. To się liczy". Wzrastają opłaty za użytkowanie wieczyste
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić