Jose Mourinho. Na wojnie ze wszystkimi

Jose Mourinho lubi szukać wrogów. Walczył z dziennikarzami, innymi trenerami, kibicami, sędziami. Walczył też z piłkarzami, ale teraz w Manchesterze United przechodzi już samego siebie.

W tym sezonie Jose Mourinho na każdym kroku wbija szpile swoim piłkarzom. - Zremisowaliśmy 2:2, ale strzeliliśmy cztery gole. Jak zwykle popełniliśmy błędy i zapłaciliśmy za nie - krytykował po środowym meczu z Arsenalem.

W tym sezonie obwinianie przez niego własnych zawodników to rzecz niemal pewna jak śmierć i podatki. I bardzo zaskakująca w przypadku człowieka, który swego czasu jak nikt inny, potrafił roztoczyć parasol ochronny nad swoją drużyną. Na różne sposoby. Wtedy wspólnym wrogiem była prasa, rywale czy sędziowie. Z gazet wycinał najbardziej krytyczne nagłówki. Sędziów potrafił wysłać na emeryturę, jak zrobił to w przypadku zastraszonego przez sympatyków Chelsea 42-letniego Andersa Friska. A rywali, na przykład Barcelonę Guardioli oskarżał o to, że są faworyzowani przez UEFA.

Wirus i rozpieszczone dzieci

Piłkarze Manchesteru United nie mają co liczyć na podobną opiekę. - Muszę się nie zgodzić z ludźmi, którzy próbują porównać nas z Manchesterem United z czasów Roya Keane'a, Ruuda van Nistelrooya czy Nemanji Vidicia. Dajcie nam czas - przyznał na ostatniej konferencji. I dodał: - Jestem szczęśliwy duszą i sercem. Ale nie jesteśmy konsekwentni i jednolici.

Czytaj dalej
Kilka tygodni i mit padł. A teraz został strach
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić