Wspaniałe powietrze

Piotr Świerczewski: Grajmy na chaos

Zamiast skupić się tylko na piłce - tu otwierałem jeden lokal, tam drugi, z pięć sklepów przy okazji, jakieś restauracje. Siedziałem z głową w telefonie, analizowałem co się stało, co można zrobić, gdzie zginęły jakieś pieniądze - mówi Świerczewski.

Michał Kołodziejczyk, redaktor naczelny WP SportoweFakty: Jest pan celebrytą?

Piotr Świerczewski, były reprezentant Polski:

Odnajduje się pan w takich programach, jak "Agent" TVN?

To była świetna zabawa. Przefajni ludzie. Z jednej strony się kumplowaliśmy, z drugiej - wiedzieliśmy, że to jest rywalizacja. Nie mogłem lepiej trafić, bo ja rywalizację kocham, a jako były sportowiec mogłem pokazać, jak to wygląda. Niby jest dystans, bo to zabawa, ale walczyliśmy na całego po to, żeby jak najdłużej utrzymać się w programie, albo go nawet wygrać. Przyjaciółmi byliśmy, kiedy wyłączali kamery, nikt się nie obrażał, nie strzelał fochów. Fajnie, tak jak w życiu. Z żoną cały miesiąc też przecież nie jest super. Dwadzieścia dni jest fajnie, parę dni się kłócisz, przez parę nie ma cię w domu i możesz się stęsknić. W "Agencie" wystąpiłem, jako były piłkarz, a nie postać znana z Instagrama.

Znany jest pan też z kilku tekstów, które u kibiców stały się kultowe.

Czytaj dalej
"Money. To się liczy". Gościem minister inwestycji i rozwoju
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić