Jan Tomaszewski: Wojna polsko-polska jest ekstremalna. Ludzie, czy wyście wszyscy poszaleli?

Nigdy nie chciałem być politykiem z tego kawału: "Słyszałeś? Wczoraj ten polityk gadał w radiu. - Tak? A o czym mówił? - Nie wiem, tego nie powiedział" - mówi nam legendarny bramkarz, a potem polityk Jan Tomaszewski.


Jan Tomaszewski: Po żadnej. Od początku byłem przeciwnikiem tej wojny. Myśmy dali się podpuścić.


Rosjanom. Putin rozegrał nas jak frajerów. I po tragedii smoleńskiej doprowadził do tego, że tak się pokłóciliśmy. Nastąpiła eskalacja tej wojny i ona trwa do dziś. Jak tylko jedni coś powiedzą, drudzy od razu atakują. Ludzie, czy wyście wszyscy poszaleli? To już ekstremum, wewnętrzna wojna nieprawdopodobnie nas podzieliła. Ja nigdy podczas debaty tak nie działałem.


Na czym ta kontrowersja polega?


Naturalnie, nie kibicowałem im.


Przepraszam, spokojnie, niech pan nie uogólnia. Tamci piłkarze powoływani przez Smudę wcześniej reprezentowali swoje państwa - Niemcy i Francję. OK, może słowo śmieć było nieadekwatne. Byli odpadami francuskiej i niemieckiej piłki. Dlaczego więc mieliśmy na nich coś tworzyć? Polacy nie gęsi i swój futbol mają. Powiedziałem, że to nie jest moja drużyna, bo nie grali w niej prawdziwi Polacy, tylko jakieś wynalazki. Eugen Polanski był kapitanem niemieckiej młodzieżówki. Przed meczem w Gdańsku życzył Niemcom zwycięstwa. A jak nie załapał się do niemieckiej kadry, to nagle stał się Polakiem. Wy, dziennikarze o tym zapomnieliście, przyjęliście go jako wspaniałego rodaka. A on wyparł się ojczyzny. I ja tej drużynie nie kibicowałem, wstydziłem się za nią. Jaka w tym kontrowersja? Czy ja kogoś obraziłem?

Czytaj dalej
Jedno z najbezpieczniejszych miejsc na świecie na urlop
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić