Maciej Kmita: świątynia Kuby zamiast basenu pełnego rekinów (komentarz)

Stadion Wisły przestał być basenem pełnym rekinów i zamienił się w świątynię Jakuba Błaszczykowskiego. Mecz ze Śląskiem był świętem piłki wolnym od gangsterskich manifestów. Szkoda tylko, że pominięto innych, którzy uratowali klub przed upadkiem.

Przy Reymonta 22 obawiano się tego jak na zmiany w klubie zareagują ci, którzy do tej pory trzęśli trybunami. Bandyci zawsze byli w mniejszości, ale na stadionie Wisły - jak na każdym innym w Polsce - obowiązywało prawo pięści, a do tego kibole albo mieli wynikające ze zgniłego kompromisu ciche przyzwolenie władz klubu na terroryzowanie reszty trybun, jak u schyłku "ery Cupiała", albo działali w pełnej komitywie z zarządem, jak kadencji skompromitowanej

Marzeny Sarapaty

.

Nowe otwarcie w klubie wypchnęło ich na margines i odcięło od wpływów. Wisła postanowiła całkowicie zerwać relacje z bandytami, którzy w ostatnich latach doszczętnie zniszczyli jej wizerunek. Pierwszą decyzją Rafała Wisłockiego było rozwiązanie współpracy ze Stowarzyszeniem Kibiców Wisły Kraków - siedliskiem wszelkiego zła, jakie zagnieździło się przy Reymonta 22. Chwilę wcześniej osławiona siłownia, która był symbolem wpływu chuliganów na klub, przestała należeć do "Miśka", a po kilku tygodniach przejęli ją ludzie całkiem innego formatu, właściciele popularnej w Krakowie sieci "Platinium Fitness" - prywatnie syn i siostrzeniec wicepremiera Jarosława Gowina.

Czytaj dalej
Twój e-PIT. Haczyk dla wynajmujących mieszkanie
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić