Błaszczykowski u Wojewódzkiego: Wisła to nie inwestycja. Działałem sercem

Na samym początku programu Jakub Błaszczykowski przyznał, że "wahał się" przed przyjęciem zaproszenia, a jego obawy okazały się słuszne. Nie czuł się dobrze w konwencji narzuconej przez Wojewódzkiego, a na jego żarty nie reagował uśmiechem.

Na początku stycznia Jakub Błaszczykowski spełnił złożoną 12 lat temu obietnicę i wrócił do Wisły Kraków. Zdecydował się na dotrzymanie słowa w najtrudniejszym momencie w historii klubu: w dniu, w którym rozwiązał kontrakt z VfL Wolfsburg, Biała Gwiazda straciła licencję na grę w Lotto Ekstraklasie i nie miała środków na bieżącą działalność.

Do tego jej reputacja była zdeptana układem poprzedniego zarządu z chuliganami i niedoszłą sprzedażą klubu Vannie Ly i Matsowi Hartlingowi. Błaszczykowski najpierw uwiarygodnił nowe otwarcie przy Reymonta 22, a potem pożyczył Wiśle 1,33 mln zł na przetrwanie. Tyle samo wyłożyli Tomasz Jażdżyński i Jarosław Królewski, dzięki czemu Biała Gwiazda mogła spłacić najpilniejsze zobowiązania.

Czytaj również -> Jan Bednarek: Jerzy Brzęczek utrzymał mnie przy życiu

Pomoc Wiśle była motywem przewodnim wizyty Błaszczykowskiego u Wojewódzkiego. - Sprawia mi to satysfakcję, bo wiem, w jakiej sytuacji był klub. Naprawdę niedużo brakowało, a - może nie tyle, by go nie było, ale miałby spore problemy z powrotem do najwyższej klasy rozgrywkowej. Jesteśmy na początku drogi, ale cieszy mnie to, że staliśmy w czymś po czoło, a teraz trochę nas widać - zobrazował kapitan 13-krotnego mistrza Polski.

Czytaj dalej
Miłość w kobiecym więzieniu. "Z potrzeby bliskości wchodzą w związki"
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić