Lotto Ekstraklasa: VARiacje w Białymstoku - Jagiellonia wróciła z 0:2, ale Lech zdołał się w porę przebudzić

Powiedzieć, że to był szalony mecz to nic. 0:2 po nieco ponad 20 minutach, a później niesamowita pogoń gospodarzy i dwa rzuty karne po długich analizach VAR oraz niespodziewane powstanie gości. Jagiellonia Białystok zremisowała 3:3 z Lechem Poznań.

To było spotkanie zmienne, emocjonujące, szalone... Trudno dobrać odpowiednie słowo, by opisać to, co działo się w sobotę w Białymstoku. Najlepiej o nim świadczą sytuacje z 58. minuty. Jagiellonia była wówczas zaraz po golu na 2:2, naciskała. Po rzucie różnym w polu karnym gości upadł Marko Poletanović i domagał się rzutu karnego. Akcja jednak była kontynuowana. Martin Pospisil uderzył z dystansu, piłka odbita przez bramkarza spadła pod nogi Ivana Runje, a ten fenomenalnie go przelobował. "Stadiony świata", 3:2 dla gospodarzy!

Wielka radość na trybunach w Białymstoku była jednak przedwczesna. Wideoweryfikacja VAR wykazała bowiem spalonego Chorwata, więc gola anulowano. Niemniej Daniel Stefański nie wznowił gry, ale pobiegł do monitora. Na powtórkach dopatrzył się faulu we wcześniejszej fazie i ostatecznie wskazał na rzut karny. Po raz drugi w tym dniu wykonał go Jesus Imaz i znowu się nie pomylił - teraz kibice gospodarzy mogli już spokojnie się cieszyć.

Czytaj dalej
Premiera programu #Newsroom. Zobacz cały odcinek
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić