Wspaniałe powietrze

Paweł Kapusta: Legia stawia rywali pod murem (komentarz)

Legia Warszawa na ostatniej prostej rozgrywek odnalazła luz, radość z gry w piłkę i całą ligę przyparła do muru. Tak grających mistrzów Polski trudno będzie wytrącić z drogi prowadzącej do kolejnego tytułu.

Dariusz Mioduski, człowiek, który w ostatnich miesiącach podjął całe tuziny błędnych i absurdalnych decyzji, przed kilkunastoma dniami o dziwo zrobił coś, co może okazać się kluczowym ruchem w kontekście obrony mistrzowskiego tytułu. Przyznanie się do błędu i wykopanie z roboty na zbity pysk psychopatycznego trenera, skutecznie zatruwającego życie nie tylko piłkarzom w szatni, ale w ogóle pracownikom w całym klubie, sprawiło że przy Łazienkowskiej w końcu czuć radość z gry w piłkę. Może to trywialne, ale jakże prawdziwe. I jakże ważne! Legia znów pokazuje futbol ciekawy, ofensywny i w końcowym rozrachunku - skuteczny.

Lotto Ekstraklasa. Lechia - Piast: lider nie potrafił grać w jedenastu. Gliwiczanie zdobyli Gdańsk

- Każdy chyba widzi, że Legia to dziś inny zespół, niż przed kilkoma tygodniami, gdy z nią graliśmy przy Łazienkowskiej. Mają łatwość w operowaniu piłką, lepiej się przy niej utrzymują - mówił podczas konferencji prasowej po sobotnim meczu Michał Probierz, opiekun Cracovii. Jego drużyna, wyraźnie słabsza od Wojskowych, była o krok od wywiezienia ze stolicy remisu. Mecz przegrała, ale należy powiedzieć, że zasłużenie. To Legia wykreowała przecież co najmniej cztery doskonałe okazje. Dwie poprzeczki, anulowany przez pozycję spaloną gol, "patelnia" Szymańskiego, która zamiast do siatki, wpadła w koszyczek Peskovicia...

Czytaj dalej
"Rządy krasnoludków". Konsternacja w studiu. Polityk PiS w akcji
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić