Futbol doprowadził ich na skraj obłędu. Depresja to nie tylko problem piłkarzy

Depresja w futbolu to nie tylko problem dotyczący piłkarzy. Choroba dopada także czołowych trenerów - wielu z nich piłka nożna doprowadziła do obłędu.

Wielkie wymagania, ogromna presja, kamery i telefony obserwujące każdy twój ruch. Zrozumienie? Na to uczucie nie można liczyć, zarabiając kilkadziesiąt razy więcej od kibiców, którzy gotowi są oddać zdrowie za swoje ukochane drużyny.

Gdy w 2009 roku Robert Enke rzucił się pod pociąg na dworcu w Hannowerze, piłka jakby przestała się kręcić, a do świadomości ludzi przedostał się komunikat, ile może kosztować ciągłe mierzenie się z presją. Szaleństwo, jakim stał się futbol w XXI wieku, doprowadziło do śmierci niemieckiego bramkarza.

Kilkanaście lat temu był to niemal temat tabu. Teraz o depresji wśród piłkarzy mówi się już otwarcie, pojawiają się specjalne programy pomocy dla potrzebujących i mających problemy z ciągłym udowadnianiem swojej wartości.

ZOBACZ WIDEO "Druga połowa". Rasistowski skandal w Gdańsku! "Powinniśmy piętnować takie zachowanie a nie robimy kompletnie nic"

Kilka miesięcy temu do depresji w swoim życiu przyznał się Gianluigi Buffon, który, wydawałoby się, ma wszystko o czym może marzyć człowiek. - Nie miałem ochoty już grać w piłkę - mówił o początkach swojej kariery Włoch. Jeszcze wcześniej to samo zrobił Andres Iniesta, o swojej walce z chorobą mówili też Michael Carrick, Bojan Krkić czy Aaron Lennon.

Czytaj dalej
Premiera programu #Newsroom. Zobacz cały odcinek
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić