MŚ 2022. Katar - wielbłądem na mundial

Katarczyków dużo bardziej niż piłka nożna pasjonują wyścigi wielbłądów. Lokalną ligę, mimo gwiazd na boisku, ogląda garstka ludzi. Na prawdziwy futbol lata się do Barcelony albo Madrytu.

Michał Kołodziejczyk z Kataru

Ali Ahmad próbuje mi sprzedać zdobiony kamieniami kantar. Tysiąc riali, mniej więcej tysiąc złotych. Kantar to uzda, w tym przypadku dla wielbłąda, a Ali zajmuje się ich produkcją w małym sklepiku znajdującym się przy torze wyścigów Al Shahaniya, godzinę jazdy od Dauhy. Sprzedawca jest bardzo miły, wstaje zza biurka i pokazuje wszystkie elementy, które wykorzystuje w pracy. Do tańszych egzemplarzy używa tylko sznurka, ale chwali się tymi, nad którymi musiał siedzieć nawet trzy godziny. Niektóre robi na specjalne zamówienie.

Ali pochodzi z Nepalu. Wyjechał z Katmandu jako dziewiętnastolatek i od dwunastu lat mieszka w Katarze. W Nepalu nie ma tak wielu wielbłądów jak tutaj, ale Ali nauczył się już pasjonować wyścigami. A dziś wyścig jest wielki, bo kończy się kilkudniowy Arabski Festiwal Wielbłądów. Na razie jest cicho i spokojnie, ale za kilka godzin przyjadą wielkie czerwone samochody z ochrony emira Tamima, który wręczy główną nagrodę - Złoty Miecz dla właściciela wielbłąda, który zwycięży w najważniejszym z wyścigów.

Czytaj dalej
Nowa żona ojca jest od niej młodsza. Zachowanie na ślubie dziwiło
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić