Lotto Ekstraklasa. Jacek Stańczyk: Lech się nie podłożył. Legia się położyła. Brawo Piast (komentarz)

Dwóch piłkarzy Lecha Poznań zrobiło wszystko, aby zwolennicy spiskowej teorii dziejów zaczęli strzelać ostrą amunicją. Jednak Lech Poznań w ostatnim meczu nie podłożył się w Gliwicach. Piast wygrał ligę, bo był najlepszy.

W 27. minucie meczu bramkarz Lecha Matus Putnocky patrzył na obrońcę Rafała Janickiego. Janicki patrzył na Putnocky’ego, a piłkę przejął napastnik z Gliwic Piotr Parzyszek. Chwilę później strzelił pewnie najłatwiejszego gola w życiu, do pustej bramki. I w ten sposób dał Piastowi prowadzenie w tabeli i mistrzostwo Polski. Piast remisując do tego momentu z Lechem był drugi w tabeli, bo w Warszawie Legia prowadziła z Zagłębiem.

Poznańska parodia była o tyle niespodziewana, bo Lech w Gliwicach grał bardzo dobrze. Pomysłowo, przebojowo, to gospodarze wyglądali na sparaliżowanych. I taki błąd dał od razu amunicję wszystkim tym, którzy w ostatniej kolejce spodziewali się nieczystych zagrywek. A przypomnijmy, że los Legii zależał właśnie od Lecha. Wygrana Legii w Warszawie dawałaby jej tytuł tylko w przypadku, gdyby poznaniacy odebrali punkty Piastowi.

W dniach poprzedzających kolejkę doszło w środowisku do kuriozalnych zdarzeń. Dariusz Mioduski, prezes Legii, apelował do Lecha o grę fair, a kibice poznańscy od własnej drużyny domagali się porażki. Nawet lokalni, poznańscy taksówkarze prosili trenera Dariusza Żurawia, aby odpuścił Piastowi, żeby tylko Legia nie zdobyła tytułu - CZYTAJ WIĘCEJ .

Czytaj dalej
Niespodziewany atak na PiS. Wszystko przez sondaż
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić