Wspaniałe powietrze

Kuba Cimoszko: Jesus Imaz - bohater tragiczny (komentarz)

Jesus Imaz przyszedł do Jagiellonii zimą i wziął na siebie ciężar strzelania rzutów karnych. Nie zawodził aż do najważniejszych momentów sezonu. Ostatnią "jedenastkę" zmarnował w kuriozalny sposób.

Sędzia Paweł Gil długo się zastanawiał, ale w końcu odszedł od monitora VAR i wskazał na "wapno". Była 59. minuta meczu Lechia - Jagiellonia, a na tablicy wyników 1:0, więc nadarzyła się wspaniała okazja do wyrównania i odwrócenia losów spotkania. Piłkę bez zastanowienia wziął Jesus Imaz, ale zrobił coś czego nie da się wytłumaczyć - bez rozbiegu, lekko kopnął ją w ręce Dusana Kuciaka!

Jagiellonia ostatecznie przegrała w Gdańsku 0:2 , co oznacza, że latem europejskie puchary odbędą się bez niej. Jako, że do gry w nich potrzebny był tylko punkt, to część kibiców wściekła się na zachowanie Hiszpana. Była jednak też grupka, która go usprawiedliwiała. Ja rozumiem obie strony.

28-latek przybył do Jagi zimą, miał uzdrowić jej grę w ofensywie. Początek rundy stracił przez kontuzję, ale później się rozkręcił i strzelił kilka ważnych goli. Ponadto wziął na siebie wykonywanie rzutów karnych, co białostoczanom idzie od lat jak krew z nosa i nie zawodził aż do najważniejszych meczów sezonu. Pierwszego zepsuł dopiero w doliczonym czasie gry z Piastem Gliwice (1:2) i w efekcie drużynie uciekło cenne "oczko". Fani Jagi nie mieli pretensji: trudno stało się, zdarza się najlepszym. Zresztą Imaz zapewniał w wypowiedzi dla oficjalnej strony internetowej klubu, że ciągle myśli o tym pudle, więc wszyscy wydawali się spokojni o rehabilitację, ale to co wymyślił przeszło ludzkie pojęcie.

Czytaj dalej
Wyleczyła kompleksy. Pomogła jej kontrowersyjna rola
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić