Wspaniałe powietrze

Puchar Króla: Barcelona - Valencia. Na ratunek Ernesto Valverde

Ernesto Valverde przeżywa w tym sezonie huśtawkę nastrojów. Od błagań kibiców o podpisanie nowego kontraktu do żądań zwolnienia. Z misją ratunkową trenerowi pospieszył sam Leo Messi.

- Ernesto Valverde nie ponosi żadnej winy za porażkę z Liverpoolem. On wykonuje świetną pracę i chcę, żeby został w Barcelonie. Pamiętaliśmy, co działo się rok temu w Rzymie i nie chcieliśmy powtórki. Takie coś nie może zdarzać się dwa lata z rzędu. Wina leży na nas, piłkarzach. Byliśmy żałośni. To niedopuszczalne - opowiadał z nieco spuszczoną głową Lionel Messi. Jego obecność na konferencji prasowej nie jest normą. Argentyńczyk pojawił się na spotkaniu z mediami po raz pierwszy od czterech lat. Dla hiszpańskich dziennikarzy to było święto, mimo że napastnik nie należy do świetnych mówców.

Messi do znudzenia powtarzał, jak mocno tkwi w nim i w zespole porażka na Anfield. Równie często deklarował wsparcie dla trenera. Tak jak kilka dni temu Josep Bartomeu. - Valverde zarządza naszym zespołem z szacunkiem i inteligencją. Ma nasze pewne zaufanie - zapewniał prezydent Barcy. I pocieszał po przegranej Lidze Mistrzów, że Barcelona z ogromną przewagą nad resztą obroniła mistrzostwo Hiszpanii (po raz pierwszy w historii aż 19 punktów nad Realem Madryt) i jest na ostatniej prostej po Puchar Króla.

Czytaj dalej
Katarzyna Lubnauer gościem programu "Tłit"
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić