Władisław Kulesz doczekał się debiutu w VIVE. Optymalna forma w przyszłym roku

Władisław Kulesz, ostatni z letnich nabytków PGE VIVE Kielce, w końcu zadebiutował w oficjalnym meczu. Białorusin doszedł do sprawności i zagrał w PGNiG Superlidze ze Stalą Mielec (35:28).

- Jestem bardzo zadowolony, że po tak długiej przerwie mógł zagrać niemal cały mecz w obronie. Oczywiście, robił dużo błędów, ale cieszę się z jego występu, bo tylko w meczach może się poprawiać. Myślę, że tego Kulesza, którego naprawdę chcemy widzieć, zobaczymy dopiero w marcu czy w kwietniu - podsumował trener Tałant Dujszebajew.

Władisław Kulesz ma w najbliższych miesiącach zostać jedną z armat PGE VIVE Kielce. Rosły Białorusin (206 cm) zajął w zespole miejsce Karola Bieleckiego, ale do tej pory nie mógł pokazać swojego olbrzymiego potencjału w ataku, znanego chociażby ze spotkań reprezentacji. Najpierw z powodu problemów wizowych opóźnił się jego przyjazd do Polski, musiał nadrabiać zaległości, a w międzyczasie pojawiły się problemy z barkiem i Kulesz występował w sparingach wyłącznie w obronie.

Tuż przed startem sezonu Białorusin zwichnął głowę kości strzałkowej, musiał "pójść pod nóż", co oznaczało przynajmniej dwa miesiące rehabilitacji. Na początku listopada wrócił do zajęć i Dujszebajew postanowił stopniowo wprowadzać go do gry. Ze Stalą Mielec zaczął wyłącznie od obecności w defensywie.

Czytaj dalej
"Money. To się liczy". Wzrastają opłaty za użytkowanie wieczyste
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić