Liga Mistrzów: nie dopuścić do tragedii. PGE VIVE podejmie Mieszkow Brześć

PGE VIVE w tegorocznej edycji Ligi Mistrzów trafiło do grupy śmierci, a to oznacza tylko jedno - w każdej kolejce gra się o wszystko. W sobotę kielczanie podejmą Mieszkow Brześć, a wynik inny niż zwycięstwo nie wchodzi w rachubę.

Wybitnych sportowców porażki bolą zawsze. Każda przegrana ma jednak swoją wagę - niektóre z nich łatwiej wytłumaczyć, inne wręcz przeciwnie - są nie do zaakceptowania. Ewentualna strata punktów przez PGE VIVE Kielce w meczu z Mieszkowem Brześć należałaby zdecydowanie do tej drugiej kategorii.

Mistrzowie Polski otwarcie deklarują, że ich celem jest pierwsze miejsce w grupie A, a w takim wypadku o żadnych potknięciach nie może być mowy. Walka z czołówką już i tak jest piekielnie ciężka, nie wolno jej więc sobie dodatkowo utrudniać porażkami z zespołami z dolnej części tabeli.

Białorusini od kilku sezonów pukają do drzwi elity, kilka razy pokazali, że potrafią napsuć krwi najlepszym, ale to wciąż drużyna, która doświadczeniem nie może równać się z kielecką siódemką. Mieszkow po siedmiu kolejkach z czterema punktami na koncie zajmuje szóste miejsce w zestawieniu. W ostatniej serii gier szczypiorniści z województwa świętokrzyskiego pokonali graczy z Brześcia aż dziewięcioma trafieniami, jednak przed meczem we własnej hali wszyscy są zgodni - sobotnie starcie będzie miało z tym zeszłotygodniowym nic wspólnego.

Czytaj dalej
"Money. To się liczy". Wzrastają opłaty za użytkowanie wieczyste
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić