Rozczarowanie, ale i duża lekcja pokory - Ondrej Zdrahala czeka na swoją szansę

To miała być jego runda, ale płockim kibicom nie było dane oglądać Ondreja Zdrahali w akcji zbyt często. Co prawda zaczął on obecny sezon z urazem, ale bardzo szybko nadrobił zaległości - mimo to przyglądał się grze kolegów z ławki rezerwowych.

Król strzelców tegorocznych mistrzostw Europy nie może być zadowolony, bo na przestrzeni całej minionej rundy nie dostał zbyt wielu okazji, by udowodnić, że zdobył ten tytuł nieprzypadkowo.

- Muszę przyznać, że nie czułem się z tym zbyt dobrze, ale taka refleksja naszła mnie dopiero w październiku, tuż przed przerwą reprezentacyjną, bo wcześniej liczyłem po prostu, że już niedługo otrzymam prawdziwą szansę na pokazanie swoich umiejętności, zwłaszcza że rozgrywaliśmy bardzo dużo meczów - wyjaśnia Ondrej Zdrahala. - Na pewno byłem zmęczony tą sytuacją, bo uważałem, że wychodząc na te kilka, kilkanaście minut w wybranych spotkaniach, prezentowałem się na tyle dobrze, że miałem prawo oczekiwać pojawiania się na parkiecie w większym wymiarze czasowym. Po powrocie ze zgrupowania kadry zmieniłem jednak podejście i postanowiłem sobie, że będę robił wszystko, by przekonać do siebie trenera, odsuwając od siebie wszelkie wątpliwości. W tym okresie odbyłem z nim też dwie rozmowy, obie bardzo długie, które wlały też w moje serce trochę więcej optymizmu. Mimo że zakończyliśmy już tegoroczne występy, to ja będę ciężko pracował i walczył o swoje miejsce w składzie, bo nie chciałbym zawieźć nie tylko siebie, ale i moich kolegów. Kluczem jest to, by poza przygotowaniem fizycznym poukładać sobie pewne rzeczy w głowie, i ja ten etap mam już za sobą, więc myślę, że II runda będzie o wiele lepsza w moim wykonaniu.

Czytaj dalej
Polak cudem przeżył wojnę na wakacjach. "Kule latały nam nad głowami"
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić