Wspaniałe powietrze

Liga Mistrzów: zespół Paczkowskiego i Kusa blisko niespodzianki

Przed tygodniem sensacyjnie pokonali Flensburg, a w następnej kolejce przyparli do muru Pick Szeged. Motor Zaporoże, z Pawłem Paczkowski i Mateuszem Kusem, był bliski zdobyczy punktowej, ale po świetnym meczu przegrał z mistrzami Węgier 29:30.

Gracze Motoru pewnie będą jeszcze długo rozpamiętywać swój występ, bo do remisu, a nawet zwycięstwa, brakło im niewiele. Prowadzili różnicą trzech goli na gorącym terenie w Szeged, rajdami imponował Boris Puchowski, bezbłędny był lewoskrzydłowy Igor Soroka (8/8), Maksim Babiczew wygrywał przepychanki na kole.

Pick obudził się w ostatnim kwadransie, głównie po paradach Mirko Alilovicia. Chorwat znalazł sposób m.in. na Pawła Paczkowskiego, odbił wówczas dwa rzuty Polaka. Reprezentant Biało-Czerwonych spisał się nieźle, rzucił trzy gole, ale zdarzały mu się lepsze występy.

Pod własną bramką pracował Mateusz Kus. Były zawodnik VIVE dwa razy usiadł na ławce z karą na koncie, ale generalnie mocno utrudniał życia zawodnikom Picku. Mnóstwo problemów sprawił mu Bence Banhidi, z daleka bombardował Richard Bodo. Węgier imponował nie tylko siłą rzutu, siedem z ośmiu rzutów znalazło drogę do siatki.

ZOBACZ WIDEO: Spięcia z Adamem Małyszem? Były pilot miał na nie sposób

Czytaj dalej
Ten komentarz nie spodoba się Tuskowi. B. europoseł bez ogródek
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić