Liga Mistrzów: Veszprem blisko wpadki w Lizbonie

50 minut euforii w Lizbonie. Sporting długo prowadził z Veszprem, ale w końcówce meczu fazy TOP 16 osłabł i przegrał 28:30. Wicemistrzowie Węgier, europejski gigant, zaprezentowali się przeciętnie na tle nowicjusza w tej fazie Ligi Mistrzów.

Przed rokiem gracze Veszprem bardziej myśleli o ćwierćfinale niż o spotkaniu ze Skjern Handbold, za co zostali srogo skarceni. Nie odrobili olbrzymich strat z Danii i sensacyjnie odpali w fazie TOP 16. Wydawało się, że jedni z faworytów Ligi Mistrzów wyciągną wnioski z zeszłorocznej klęski.

W Lizbonie wróciły dawne koszmary. Sporting, dla którego występ na tym etapie był historycznym wydarzeniem, rozgrywał wyśmienity mecz. Aljosa Cudić, w sezonie 2015/16 bramkarz Śląska Wrocław, miał na rozkładzie swoich rodaków, Boruta Mackovseka i Gaspera Marguca, w niesamowity sposób zatrzymywał Manuela Strleka  czy Laszlo Nagya. Słoweniec, od niedawna reprezentant Kataru, napędzał kolegów.

ZOBACZ: Znakomity występ Vardaru w Zagrzebiu

Mistrzowie Portugalii uwierzyli, że nie taki rywal straszny jak go malują. Wprawdzie Veszprem rozkręciło się po marnym początku jesieni, wiosną David Davis wykorzystał gigantyczny potencjał, ale w Lizbonie nie zachwycali, choć to i tak eufemizm.

Czytaj dalej
O co może chodzić? Trump w Polsce ogłosi "coś ważnego"
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić