Gorąco w Lubinie, Zagłębiu grozi spadek. "Żądam profesjonalnego podejścia do obowiązków"

To nie tak miało wyglądać. Zagłębie Lubin poniosło dwie porażki na inaugurację grupy spadkowej PGNiG Superligi. Najwięcej emocji wzbudziła zawstydzająca wpadka z Arką Gdynia. Prezes Witold Kulesza nie ukrywa rozczarowania postawą zespołu.

Przez większość sezonu Miedziowi liczyli się w grze o najlepszą ósemkę, dającą rundę finałową i pewne utrzymanie. Celu nie udało się jednak zrealizować i Zagłębie musiało stanąć do rywalizacji o utrzymanie. Zgodnie z wprowadzonymi w tym roku zasadami - z wyzerowanym dorobkiem, dotychczasowa zdobycz (29 punktów) przestała się liczyć.

Spodziewano się, że lubinianie nie będą musieli drżeć o utrzymanie do końca rozgrywek. Pierwsze dwa spotkania okazały się jednak rozczarowaniem, szczególnie pierwsze z najsłabszą w rundzie zasadniczej Arką Gdynia (zaledwie trzy "oczka" na koncie). Miedziowi przegrali 22:26 (ZOBACZ TUTAJ) , do przerwy tracili aż siedem bramek. Kilka dni później wrócili z Gdańska bez zwycięstwa (35:30) i są ostatni w tabeli (WIĘCEJ) .

Czytaj dalej
Nowa żona ojca jest od niej młodsza. Zachowanie na ślubie dziwiło
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić