Wspaniałe powietrze

PGNiG Superliga: Azoty Puławy ratują sezon, Gwardia Opole idzie po swoje

Azoty Puławy postawiły się po ścianą i za kilkadziesiąt godzin mogą przedwcześnie zakończyć sezon. Gwardia Opole będzie bronić dwóch bramek przewagi z pierwszego meczu i jest na dobrej drodze do półfinału.

Projekt prezesa Witaszka jak dotąd nie wypalił i niewiele wskazuje, by KS Azoty Puławy nagle obudziły się w Opolu. Sezon 2018/19 jest po prostu nijaki. Zamiast oczekiwanej walki o ligowe srebro z Orlenem Wisłą Płock, ponoć najsilniejsze Azoty w historii muszą drżeć o awans do półfinału. Ci bardziej uszczypliwi powiedzą pewnie, że po pierwszym występie mogą co najwyżej pomarzyć o strefie medalowej.

Dwubramkowa strata to prezent od losu. W Puławach Gwardia dominowała po przerwie, prowadziła różnicą 4-5 goli i na własne życzenie dała Azotom oddech (TUTAJ) . Wynik 25:27 nie do końca odzwierciedla wydarzenia na parkiecie, brązowi medaliści Superligi znowu zagrali przeciętnie.

Bieżące rozgrywki obnażyły strategię budowania zespołu. Jerko Matulić, Ante Kaleb i Łukasz Rogulski mieli wprowadzić drużynę na nowy poziom. Najbardziej stara się ten ostatni i próbuje pociągnąć za sobą resztę, ale wychodzi marnie. Azoty bardziej przypominają bowiem zlepek indywidualności, bazujących głównie na swoim potencjale rzutowym. Skrzydłowi niejeden mecz wynudzili się w narożniku. Nie zmienił tego ani Bartosz Jurecki, ani bardziej doświadczony Zbigniew Markuszewski (od marca). Latem zespół przejdzie zasłużony lifting.

Czytaj dalej
Zimny prysznic na głowy kibiców po meczu Polaków z Belgami
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić