Wspaniałe powietrze

Święta wojna nie tylko z nazwy. W Kielcach może być bardzo gorąco

Zażarty bój (26:26), właściwie walka na noże. Pierwszy mecz Orlenu Wisły Płock i PGE VIVE Kielce potwierdził, że odżyła atmosfera "świętej wojny". Rewanż to najciekawiej zapowiadający się mecz PGNiG Superligi od dawien dawna.

Przez ostatnich kilka lat przyzwyczailiśmy się, że Orlen Wisła Płock to z punktu widzenia PGE VIVE Kielce papierowy tygrys. Zazwyczaj kończyło się na kilkunastu zaciętych minutach, potem mistrzowie Polski wrzucali wyższy bieg i było po zawodach. Ten sezon jest zupełnie inny. I całe szczęście, bo płocko-kieleckie batalie znowu rozpalają ogień w zawodnikach i kibicach. "Święta wojna" wróciła.

Dwa spotkania z tego sezonu, także bardzo zaciekłe (triumf VIVE po karnych i jedna bramka różnicy w Pucharze Polski), okazały się preludium do finału Superligi. W Płocku rozgorzała 60-minutowa bitwa, która miała swój ciąg dalszy na konferencji prasowej i w klubowych gabinetach. Talant Dujszebajew starł się słownie z jednym z płockich dziennikarzy (CZYTAJ) , a do Komisarza Ligi spłynęły zażalenia na zachowania Władisława Kulesza i Renato Sulicia. Obaj dopuścili się nikczemnych występków, nie zagrają w rewanżu i zapłacą po 2 tys. złotych. Dzień później skarga Wisły na Artsioma Karaleka. Białorusin uniknął zawieszenia za cios w brzuch Lovro Mihicia, co doprowadziło płockich fanów do wściekłości (WIĘCEJ) .

Czytaj dalej
Katarzyna Lubnauer gościem programu "Tłit"
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić