Rajd Dakar: awans Arona Domżały w labiryncie pułapek

To był prawdziwy sprawdzian, który debiutujący w rajdzie, Aron Domżała, zdał w czwartek na piątkę. Warszawianin, pilotowany przez Macieja Martona, dotarł do mety z 13. czasem i awansował na ósmą pozycję w "generalce".

- Nie obyło się dziś bez przygód - relacjonował Aron Domżała. - Najpierw zakopałem się w fesz feszu, a chwilę potem złapaliśmy kapcia i straciliśmy około 15 minut. Potem, nie brakowało sekcji, w których nasza prędkość dochodziła do 180 km/godz. Szybka partia, ale pełna zasadzek, ponieważ nagle, bez ostrzeżenia, pojawiły się przed nami dziury wielkości samochodu! Było bardzo niebezpiecznie i musieliśmy być maksymalnie skoncentrowani - dodał kierowca.

Słowa: "Dakar" i "przygoda" są jednak synonimami, więc niewielkie kłopoty nie mogły zepsuć humorów polskiemu duetowi. - Możemy być zadowoleni z naszego wyniku, wywalczonego mimo kilku przygód. Poza tym, o czym opowiadał Aron, zdarzyła nam się również drobna pomyłka nawigacyjna, kiedy źle poprowadziłem i wpadliśmy w bardzo wąski przejazd z dużą ilością fesz feszu, ale poradziliśmy sobie z trudnościami i... teraz musimy się zająć samochodem - podsumował Maciej Marton.

Czytaj dalej
Zdjęcie Tuska podbiło sieć. Premier zrobił furorę
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić