Wspaniałe powietrze

Porażka Skry w Katowicach była mocnym ciosem. "Ciężko nam się grało"

Musimy przeanalizować to spotkanie - mówił Kacper Piechocki po zaskakującej porażce PGE Skry Bełchatów z GKS-em Katowice (0:3). Pomeczowa reakcja graczy mistrzów Polski wymownie pokazuje, jak bardzo zabolała ich ta klęska.

- Nie przyjechaliśmy do Katowic po niespodziankę, ale rozegrać przede wszystkim dobry mecz. Wiąże się z tym oczywiście zebranie trzech punktów, ale tak się nie stało. Nie wykonaliśmy planu. Musimy przeanalizować to spotkanie i myślę, że kilka innych. Musimy sprawdzić, co możemy zrobić, by poprawić naszą grę, bo nie wyglądało to tak, jakbyśmy sobie życzyli - mówił libero Kacper Piechocki w rozmowie z klubowym portalem po spotkaniu swojej PGE Skry Bełchatów z GKS-em Katowice. Analiza jest konieczna, bo bełchatowianie poza pierwszym setem, przegranym do 23, po prostu oddali inicjatywę rywalom i pozwolili im na efektowną wygraną 3:0.

Tego dnia w hali na Szopienicach trudno było rozpoznać, który zespól broni tytułu mistrza Polski, a który znajduje się w dolnej części tabeli. Karol Butryn (13 pkt) zdeklasował w tym spotkaniu Mariusza Wlazłego, także - co nie zdarza się często - w polu zagrywki (3 asy Butryna i 1 atakującego PGE Skry). Do tego blok mistrzów Polski zupełnie nie miał pomysłu na to, jak zatrzymać Tomasa Rousseaux i Rafała Sobańskiego. - Jak widać, ciężko nam się grało. W pierwszym secie przegraliśmy w końcówce. Mieliśmy swoje szanse, ale ich nie wykorzystaliśmy. Potem ten mecz potoczył się już tak, że ciężko nam było wejść do jakiejkolwiek walki - przyznał z ciężkim sercem Piechocki.

Czytaj dalej
"Money. To się liczy". Gościem minister inwestycji i rozwoju
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić