Wszystko dla igrzysk. Michał Matyja wraca na boisko na nowych zasadach

Michał Matyja nie zawiesił butów na kołek, wciąż zamierza odnosić sukcesy w siatkówce na śniegu. Po zmianie zasad w dyscyplinie, pierwszy turniej w Rosji będzie prawdziwą zagadką.

Tym razem Michał Matyja postanowił odpuścić sezon plażowy, ale cały czas utrzymywał formę, by być gotowy aż rozpocznie się czas na snow volley.

- Było to związane z obowiązkami służbowymi, nie mogłem sobie pozwolić na obie aktywności, więc postanowiłem postawić tylko na siatkówkę na śniegu. Czuję się pewniej w tej dyscyplinie, która zresztą cały czas prężnie się rozwija i mam nadzieję, że decyzja okaże się strzałem w dziesiątkę. Na szczęście mogę tu liczyć na wyrozumiałość mojego pracodawcy, który pozwolił mi polecieć na turniej do Rosji - wyjaśnił były mistrz świata i Europy w tej dyscyplinie.

Do tej pory zasady wyglądały dokładnie tak samo, jak w siatkówce plażowej. Jedyną różnicą było podłoże, zamiast piasku - śnieg. Tym razem postanowiono jednak wprowadzić coś, co odróżni te dyscypliny.

Zawodnicy nie chcą jednak tego zaakceptować, bowiem do tej pory startowały duety, a teraz zdecydowano się na trzyosobowe zespoły. - Razem z innymi czołowymi siatkarzami interweniowaliśmy mailowo u federacji, ale nie przyniosło to zamierzonego skutku. Niestety władze są w tym wypadku nieco odklejone od rzeczywistości, z dziwnej dyscypliny zrobili coś jeszcze dziwniejszego. Nikt z nas na co dzień nie trenuje w zespołach trzyosobowych. Ciężko powiedzieć, w którą stronę to pójdzie i trudno mi sobie wyobrazić, jak będzie wyglądać to technicznie, ale coś więcej będę mógł powiedzieć po pierwszym turnieju - podkreślił Matyja.

Czytaj dalej
160 mld dolarów. ONZ pokazało dane. Uderzające
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić