Deja-vu wicemistrza Polski. Asseco Resovia drugi rok z rzędu przerwała fantastyczną serię ZAKSY!

W minionym sezonie ZAKSA wygrała 17 kolejnych meczów, jednak przyjazd Asseco Resovii do Kędzierzyna-Koźla przerwał triumfalny marsz ekipy z Opolszczyzny. W obecnym sezonie sytuacja się powtórzyła, choć w taki scenariusz chyba nikt nie wierzył.

Siedemnaście kolejnych zwycięstw ligowych i marzenia o ustanowieniu historycznego rekordu PlusLigi, to wszystko legło w gruzach przed rokiem, kiedy do Kędzierzyna-Koźla zawitała Asseco Resovia Rzeszów. ZAKSA, mimo że wcześniej bezsprzecznie dominowała na krajowych parkietach, musiała uznać wyższość ekipy z Podkarpacia. Bilans zespołu z Opolszczyzny zatrzymał się na wyniku 17-0, do rekordu brakowało wówczas niewiele. Blisko trzynaście miesięcy później, historia zatoczyła koło i obie drużyny zmierzyły się ze sobą ponownie. Także tym razem faworytami byli kroczący po rekord wicemistrzowie Polski, którzy przystępowali do rywalizacji z bilansem 16-0.

Początek meczu mógł przywołać złe wspomnienia kibiców gospodarzy, z meczu przegranego kilkanaście miesięcy wcześniej 1:3. Rzeszowianie grali bowiem bardzo dobrze w obronie, przejmując kontrolę nad wynikiem. Problemy z kończeniem ataku miał Łukasz Kaczmarek, nie radził sobie w ofensywie Aleksander Śliwka. Przyjezdni, niczym z otwartej książki czytali intencje Benjamina Toniuttiego, na plusligowych parkietach taka sytuacja zdarza się bardzo rzadko (4:8).

Czytaj dalej
Twój e-PIT. Haczyk dla wynajmujących mieszkanie
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić