Wspaniałe powietrze

PlusLiga: zagrywka va banque Gardiniego pomogła. Kędzierzynianie uciekli spod ściany

W drugim meczu półfinałowym PlusLigi ZAKSA przegrywała na wyjeździe z Wartą Zawiercie 0:2. Gardini zagrał va banque. Wprowadził na parkiet Szymurę, a Śliwkę przestawił na atak. Kędzierzynianie odwrócili mecz, wygrali 3:2 i doprowadzili do 3. starcia.

W środowe późne popołudnie siatkarze Aluron Virtu Warty Zawiercie stanęli przed historyczną szansą dla swojego klubu. Po wygraniu w Kędzierzynie-Koźlu z miejscową ZAKSĄ 3:1, potrzebowali jeszcze tylko triumfu z wicemistrzem Polski we własnej hali, by awansować do finału PlusLigi.

Tak jak można było spodziewać się, mała hala w Zawierciu na drugie spotkanie półfinałowe wypełniła się do ostatniego miejsca. Żywiołowo dopingujący kibice (większość z nich ubrana w żółte koszulki), nie wyobrażali sobie innego scenariusza niż zwycięstwo ich ulubieńców i świętowanie awansu do historycznego finału.

Na samym początku środowego meczu emocje udzieliły się obu zespołom, co było widać w błędach własnych na zagrywce. Szybciej z presją poradzili sobie jednak zawiercianie. Mocna, punktowa zagrywka i świetna dyspozycja na lewym skrzydle Marcina Walińskiego oraz Mateusza Malinowskiego pozwoliła gospodarzom wypracować pięciopunktowe prowadzenie (17:12). Gdy z prawej strony punktować zaczął również Alexandre Ferreira, przewaga Warty urosła do siedmiu "oczek" (21:14). Andrea Gardini robił co mógł, brał przerwy na żądanie, dokonał zmian, ale jego podopieczni popełniali za dużo błędów, by móc zatrzymać w pierwszym secie miejscowych (16:25).

Czytaj dalej
"Rządy krasnoludków". Konsternacja w studiu. Polityk PiS w akcji
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić