PŚ: droga z piekła do nieba. Richard Freitag, wielki rywal Stocha, cieniem zawodnika sprzed roku

W 66. Turnieju Czterech Skoczni, przynajmniej na jego początku, ekscytowaliśmy się walką Richarda Freitaga i Kamila Stocha. Teraz Niemiec jest cieniem zawodnika sprzed lat. Skacze słabo, a do tego upadł w Niżnym Tagile.

Siedem razy z rzędu na podium - tak świetną serią w poprzedniej edycji PŚ w skokach narciarskich popisał się nie kto inny jak Richard Freitag. Niemiec znakomitą dyspozycją imponował na początku sezonu. Szybko założył żółtą koszulkę lidera cyklu i bez problemu utrzymał ją do 66. Turnieju Czterech Skoczni.

Po latach bycia w cieniu innych zawodników 27-latek wreszcie zaczął odgrywać czołową rolę i był najlepszym z podopiecznych Wernera Schustera. Niemcy wierzyli, że to właśnie Freitag zostanie pierwszym od czasów Svena Hannawalda skoczkiem, który wygra Turniej Czterech Skoczni. Obawiali się tylko Kamila Stocha. Ich zdaniem to właśnie Polak jako jedyny mógł przeszkodzić Freitagowi w drodze po Złotego Orła.

I rzeczywiście, ku ich niezadowoleniu i radości kibiców nad Wisłą, Kamil Stoch w fenomenalnym stylu wygrał 66. Turniej Czterech Skoczni. Co więcej powtórzył osiągnięcie Hannawalda i wygrał wszystkie cztery konkursy zawodów. Na półmetku rywalizacji zwycięstwo naszego reprezentanta we wszystkich zmaganiach w turnieju nie było jednak tak pewne.

Czytaj dalej
Kilka tygodni i mit padł. A teraz został strach
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić