Japoński latawiec. Ryoyu Kobayashi zachwycił świat skoków

W sezonie 2018/19 Ryoyu Kobayashi nie zszedł jeszcze z podium. Wygrał trzy konkursy z ogromną przewagą, dla bezpieczeństwa trener obniżał belkę. Eksperci zachwycają się Japończykiem. Jego wybuch formy porównuje się do wyczynów Adam Małysza.

W takim stylu wygrywali tylko najwięksi w historii. Ryoyu Kobayashi zmiażdżył konkurentów w Niżnym Tagile i zwłaszcza w Kuusamo, gdzie musiał skracać skok, by w ogóle bezpiecznie wylądować, a i tak wyrównał rekord obiektu (147,5 m). Po pięciu konkursach mógł mieć na koncie komplet zwycięstw, gdyby nie nieudany telemark na oblodzonym zeskoku w Wiśle i zmienny wiatr w Rosji. W Pucharze Świata wyprzedza Piotra Żyłę o 135 punktów. Na tym etapie sezonu to przepaść.

Ryzykant

Trener Hideharu Miyahira po próbach Kobayashiego w Kuusamo łapał się za serce, skoki przekraczały granicę wyobraźni. Całe szczęście, że opiekun obniżył belkę o dwa stopnie, inaczej jego podopieczny wylądowałby na wypłaszczeniu. A raczej próbowałby nie zrobić sobie krzywdy. Porównania do Adama Małysza nasuwają się same. Kiedy Polak zaczął dominować w Pucharze Świata, Apoloniusz Tajner nieraz aż chwytał się za głowę.

Kobayashi ma w sobie coś z kamikadze. Dla niego loty poza granicę bezpieczeństwa to norma. Kilka miesięcy temu hitem internetu stało się nagranie z Sapporo. Sędziowie puścili 22-latka w bardzo korzystnych warunkach, jakby zupełnie zapominając, że Japończyk przy przednim wietrze zamienia się w latawiec. By uratować się od tragedii, mniej więcej na wysokości 120. metra zaczął rozpaczliwie machać rękami. Był jednak na takim pułapie, że uziemienie nastąpiło w okolicach 155. metra. W Sapporo to znacznie poza barierę marzeń. Ryoyu ma przynajmniej na tyle zdrowego rozsądku, że nie igra z losem.

Czytaj dalej
Polak cudem przeżył wojnę na wakacjach. "Kule latały nam nad głowami"
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić