Niepokojąca wizja Edwarda Przybyły. "Ciarki przeszły mi po plecach"

Trener i były sędzia międzynarodowy jest optymistą ws. bliskiej przyszłości polskich skoków. W jego głowie pojawiła się jednak niepokojąca myśl. - Zaczynaliśmy sukcesy od Czecha Mikeski. Oby na Czechu się nie skończyły - zastanawia się Przybyła.

Stefana Horngachera, który zdecydował, że nie przedłuży kontraktu w Polsce, określa jako "wspaniałego trenera".

- Decyzja należała do niego. Facet ma swoją rodzinę. Zresztą spodziewałem się takiej decyzji. Spotkaliśmy się kiedyś w Hinterzarten na zawodach młodzieży. Jego syn zaczął skakać. Nic dziwnego, że Horngacher chce być bliżej rodziny - tłumaczy decyzję Austriaka były sędzia.

Przybyła zaznacza, że trener z Niemcami też będzie musiał jeździć po całym świecie. Dokładnie tak samo, jak z Polakami. Jednak trenując naszych zachodnich sąsiadów, będzie częściej w domu. Skróci się też czas dojazdów. Poza tym Horngacher wcześniej był zawodnikiem. Już wtedy miał mało czasu na sprawy związane z domem.

ZOBACZ WIDEO Lewandowski o współpracy z Piątkiem. "Będzie coraz lepiej. Mamy trochę inny sposób grania"

Kiedy Przybyła dowiedział się, że to Michal Doleżal będzie kolejnym szkoleniowcem Polaków, przeszły mu ciarki po plecach. - Zaczynaliśmy sukcesy od Czecha Mikeski. Oby na Czechu się nie skończyły. Oczywiście nie mam nic przeciwko Doleżalowi, po prostu pojawiła się we mnie taka myśl. Michal był bardzo fajnym zawodnikiem, ale trudno mi powiedzieć, jak się sprawuje w kadrze. Warto jednak przypomnieć, że sami zawodnicy go chwalą. Zapewne się nie mylą.

Czytaj dalej
O co może chodzić? Trump w Polsce ogłosi "coś ważnego"
Wystąpił problem z wyświetleniem strony Kliknij tutaj, aby wyświetlić